chcesz być to bądź ale sama nie wiem nie
bądź więc wstępem do rozpaczy jeśli nie da się nie
nie dłużej nie da się śnić o tym o tobie
gdzie świat radością dyszy
a ty kradniesz co się da i tu przynosisz
znużony mi odpowiadasz
wargi do wgryzania się w obojętność zostawaisz
a później zrzekasz się wyrzekasz przyrzekasz
pieczęcią oddechu krzyczysz na tą duszę jednego zrywu
miłość
jasnym jękiem oddajesz mi siebie i tyle
i już włosa z głowy ani rzęsy najkrótszej nie stracę
już nigdy więcej rozpaczą moją nie będę się sycić
padliną ostatnich- niechaj wiotkich-
splotów męstwa w tobie
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poezja. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
Wiersz V
jeśli będziesz chciał odejść zadzwoń
błagam tylko nie nadawaj bzdur
mam ogranicznony czas na życie
i ani chwili dłużej
zadzwoń
powiem ci, że akurat jem kolacje
i nie mogę mówić
albo że jest u mnie ktoś
kto nie powinien
i robię rzeczy które mogę robić
tylko z tobą
zadzwoń
może będzie wielkie nic
albo wielkanoc
wzbudzę wiarę ponownie
wyrzucę kłębowisko
nadętych myśli
zadzwoń
jeśli nie odbiorę
to będę poza zasięgiem
albo już umarłam
to nic
zostaw wiadomość
tak ładnie potrafisz mówić
błagam tylko nie nadawaj bzdur
mam ogranicznony czas na życie
i ani chwili dłużej
zadzwoń
powiem ci, że akurat jem kolacje
i nie mogę mówić
albo że jest u mnie ktoś
kto nie powinien
i robię rzeczy które mogę robić
tylko z tobą
zadzwoń
może będzie wielkie nic
albo wielkanoc
wzbudzę wiarę ponownie
wyrzucę kłębowisko
nadętych myśli
zadzwoń
jeśli nie odbiorę
to będę poza zasięgiem
albo już umarłam
to nic
zostaw wiadomość
tak ładnie potrafisz mówić
Wiersz IV
w powietrzu wiruje
czterdziestopniowe pierze
dłonie zachłanne
cierpliwie cierpną
za Tobą
przygniecione poduszką rozterki
układają na szyi zmarszczki
między wargami
bezdech krzyżuje się z oddechem
szarpanym na westchnienie
niespełnieniem karmi się cisza
za wiatrem nocnym wonnym
otumanionym jaśminem
jęczą wyją powieki
gdy sen w nie uderza
zniknąć wchłonąć w ciebie
z krwią być w tobie
cień obnażony
wierci się tylko niespokojnie
wisząc na ścianie
powoli umiera
do wschodu
czterdziestopniowe pierze
dłonie zachłanne
cierpliwie cierpną
za Tobą
przygniecione poduszką rozterki
układają na szyi zmarszczki
między wargami
bezdech krzyżuje się z oddechem
szarpanym na westchnienie
niespełnieniem karmi się cisza
za wiatrem nocnym wonnym
otumanionym jaśminem
jęczą wyją powieki
gdy sen w nie uderza
zniknąć wchłonąć w ciebie
z krwią być w tobie
cień obnażony
wierci się tylko niespokojnie
wisząc na ścianie
powoli umiera
do wschodu
sobota, 11 sierpnia 2012
Wiersz III Tomek opowiada o samotności
proboszcz mówi że ateista
o sobie lojalny opozycjonista
I
i wspinałem się na barki a wiedziałem że Golgota
z nadzieją (tą dla głupich) : nie zaplątam się
w pięcioliniowe przekleństwa
dla głupich bo wierzyłem
i obejmowałem wyciskałem
to sto dwadzieścia w biuście
do bólu czekając na za późne z wiarą
II
promienie słońca jak szpilki
dźwięk budzika jak siekierka
rozdzieliła utopie znad sufitu
na sen i tą gorszą resztę
kawa się rozlała- kolejne moje umieranie
tramwaj się spóźnił- paruję razem z asfaltem
z ludźmi made in china zamiast made in heaven
gotujących się jak to przystało na bycie instant
do piętnastej trzydzieści- wytrzymać z ekshibicjonizmem myśli
anty- anty- anty- człowiek
dopóki nie pójdę do nieba
ale nie pójdę bo mam lęk wysokości
III
i to nic że piję znów za ciszę
podobno prośbami wmawiam
w ciebie milczenie
a wieczór ma zapach tytoniu i wżera się w kołdrę
wżera się w zimną poduszkę
po prostu bądź a klęknę
kanibalizmu nie uznaję wybacz
a rozmiar dwadzieścia na piętnaście- obrazek z kolędy
to dla mnie za mało by wierzyć
ale dopóki pościele na balkonie
nie ma wojny z niebem
pokoju z przeszłością- a i ty będziesz i bez ciebie klęknę
podobno nigdy nie jest za późno na powroty
o sobie lojalny opozycjonista
I
i wspinałem się na barki a wiedziałem że Golgota
z nadzieją (tą dla głupich) : nie zaplątam się
w pięcioliniowe przekleństwa
dla głupich bo wierzyłem
i obejmowałem wyciskałem
to sto dwadzieścia w biuście
do bólu czekając na za późne z wiarą
II
promienie słońca jak szpilki
dźwięk budzika jak siekierka
rozdzieliła utopie znad sufitu
na sen i tą gorszą resztę
kawa się rozlała- kolejne moje umieranie
tramwaj się spóźnił- paruję razem z asfaltem
z ludźmi made in china zamiast made in heaven
gotujących się jak to przystało na bycie instant
do piętnastej trzydzieści- wytrzymać z ekshibicjonizmem myśli
anty- anty- anty- człowiek
dopóki nie pójdę do nieba
ale nie pójdę bo mam lęk wysokości
III
i to nic że piję znów za ciszę
podobno prośbami wmawiam
w ciebie milczenie
a wieczór ma zapach tytoniu i wżera się w kołdrę
wżera się w zimną poduszkę
po prostu bądź a klęknę
kanibalizmu nie uznaję wybacz
a rozmiar dwadzieścia na piętnaście- obrazek z kolędy
to dla mnie za mało by wierzyć
ale dopóki pościele na balkonie
nie ma wojny z niebem
pokoju z przeszłością- a i ty będziesz i bez ciebie klęknę
podobno nigdy nie jest za późno na powroty
Wiersz II
zmrużyłam oczy, żeby ciebie odnaleźć
wśród pejzaży nocy bezsennych
w procesji minut zlęknionych
myśli składanych jak do modlitwy
o usta oczy boga przedswitów
ja- biała od rozmyślań
przystępuję do ciebie krokiem niepewnym
przystepuję do twoich powiek-
- wieczorami kryją w sobie słońce
promienie toną ci w źrenicach
myśli o tobie wypełniają końce moich palców
moich włosów
trudno uwierzyć że kiedyś mogło ciebie nie być
wśród pejzaży nocy bezsennych
w procesji minut zlęknionych
myśli składanych jak do modlitwy
o usta oczy boga przedswitów
ja- biała od rozmyślań
przystępuję do ciebie krokiem niepewnym
przystepuję do twoich powiek-
- wieczorami kryją w sobie słońce
promienie toną ci w źrenicach
myśli o tobie wypełniają końce moich palców
moich włosów
trudno uwierzyć że kiedyś mogło ciebie nie być
piątek, 10 sierpnia 2012
Wiersz I
bez Ciebie niedziela
dzieli się przez zero
chciałabym- serce odzyskać, zapamiętać
nazwać w linii prostej
kochać się i wybierać coraz dalej
po Twojej ciepłej skórze
dzieli się przez zero
chciałabym- serce odzyskać, zapamiętać
nazwać w linii prostej
kochać się i wybierać coraz dalej
po Twojej ciepłej skórze
Subskrybuj:
Posty (Atom)