poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Wiersz IV

w powietrzu wiruje
czterdziestopniowe pierze
dłonie zachłanne
cierpliwie cierpną
za Tobą

przygniecione poduszką rozterki
układają na szyi zmarszczki

między wargami
bezdech krzyżuje się z oddechem
szarpanym na westchnienie

niespełnieniem karmi się cisza
za wiatrem nocnym wonnym
otumanionym jaśminem

jęczą wyją powieki
gdy sen w nie uderza

zniknąć wchłonąć w ciebie
z krwią być w tobie

cień obnażony
wierci się tylko niespokojnie
wisząc na ścianie
powoli umiera
do wschodu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz