Wmurowana cisza
Mur to zazwyczaj część budowli, może także pionowo stać samodzielnie odgradząjąc coś od czegoś, albo od kogoś. Wykonany jest z materiału ceramicznego, kamienia naturalnego albo drewna. Mur może być zbudowany z prefabrykatów połączonych zaprawą budowlaną, np. kamienie, cegły, bloczki betonowe itp. połączone zaprawą wapienną, cementową lub inną podobną lub też może być wykonany z materiału jednorodnego, np. odlany z betonu lub ulepiony z gliny. Szczególną postacią muru ze wzmocnieniami konstrukcyjnymi jest mur pruski. Taki mur cieszy nawet oko, nawet jest ładny- uczyłam się na lekcjach woku. Nikt nie mówił, że za murami jest cisza. Cisza taka, której poświęca się za mało uwagi. Kiedy matka usłyszy, że w pokoju jej dziecka zrobiło się nagle cicho, wie, że nie oznacza ona nic dobrego. Za cisza coś się kryje, zło wisi w powietrzu. Jest sygnałem nieszczęścia i przestępstwa. Cisza jest potrzebna tyranom i okupantom, którzy dbają, aby ich dziełu towarzyszyło milczenie. Cisza ma swoje wymagania i prawa. Potrzebuje obozów koncentracyjnych w miejscach odludnych, chciałaby żeby nie zakłócał jej żaden głos sprzeciwu i prostesu. Słowo cisza łączy się z takimi słowami jak cmentarz (cisza cmentarna), pobojowisko (cisza na pobojowisku), lochy (lochy wypełniała cisza)- to nie są zestawienia przypadkowe, cisza jest za murami. Lubiłam siadać przy murze i wsłuchiwać się w ciszę. Nie zwracałam wtedy uwagi czy to mur z czerwonej cegły, kamienia czy czegokolwiek innego, była cisza. Ponad takim murem i cisza jest wiatr. Nie wiem, czy lubię wiatr. Mam wrażenie, że niesie niepokój. Jest zmienny. Rzadko sprawia przyjemność. Huczy. Przeszkadza spać. Ponad ciszą są ludzie. Ludzie są jak wiatr. Jedni lekko przelecą przez życie i nic po nich nie zostaje, drudzy dmą jak wichry. A inni wieją jak trzeba.
W Bagdadzie- jest mur, jest cisza, wiatr i są też ludzie. Taki mur wybudowało wojsko amerykańskie jako element strategii przerwania spirali przemocy na tle wyznaniowym. Mur w którym sunnicka enklawa otoczona jest od otaczających ją dzielnic szeickich. Dawniej było inaczej- Wschodni brzeg Tygrysu zajęty był przez szyitów, a zachód zajmowali sunnici. Ci drudzy zmuszeni byli przesuwać swoje pozycje dalej na zachód, wypierani przez szyitów wkraczających do dzielnic leżących wzdłuż rzeki. Bagdad od tego czasu nie może poszczycić się mianem modelowego świeckiego miasta na Bliskim Wschodzie- lata przemocy przyczyniły się do wyraźnych podziałów, które przechodzą na kolejne pokolenia. Wciąż jednak funkcjonuje klika mieszanych obszarów, ile dokładnie i w jakim stopniu podziały religijne i plemienne rozprzestszeniają się w ciągu lat, generacji, niewiadomo i teraz nawet jakiekolwiek badania w tej sprawie nie mają sensu,bo liczący prawie 6 milionów mieszkańców Bagdad, przemienił się w miasto otoczonych murami enklaw strzeżonych przez armię, policję krajową, funkcjonariuszy policji miejskiej, prywatnych ochroniarzy i różne milicje. Linie demarkacyjne tworzą masywne betonowe mury zwane po angielsku „T-walls”, bo składane są z prefabrykatów w kształcie odwróconej do góry nogami litery T. Getto- za murami są ludzie, którzy stracili kontakt z bliskimi, stracili także prace. Wykluczenie społeczne jest wprost proporcjonalne do stopnia przestępczosci. Gdybym była za murem pewnie marzyłabym o otwartej przestszeni i zielonych ogrodach. Ja i moi przyjaciele, kiedy byliśmy młodsi, kiedy chodzilismy do liceum i siedzieliśmy tak pod murem marzyliśmy o wolności, chcielismy być bohaterami. Jak wiatr ponad murami niesprawiedliwosci, zakazów. Bunt. Krzyczelismy. Bez zastanowienia się, że jestesmy przecież, po drugiej stronie muru, że jestesmy wolni i z tą wolnością żyć musimy, a to za murami toczy się prawdziwa walka o ludzką godność i życie, że na świecie wciąż stoją mury, które dzielą. Wydaje się, że czasy granic nie mijają, bo dziedzictwem wojen prócz śmierci oraz zniszczeń są także wszechobecne mury- te betonowe i międzyludzkie. Zastanawiam się co myślą Irakijczycy, którzy czekają na powrót do dawnego życia, a może już nawet myślą zupełnie inaczej i nie liczą na swobode, przyzwyczaili się do życia za murem, bo wiedzą, że gdyby został zburzony na ulicach zastaliby jeszcze bardziej spotęgowana wrogość oraz obcość. Przeciwne sobie grupy religijne uwierzyłyby w konieczność istnienia dotykalnej granicy z cegieł i kamieni, a do tej pory żyjacy w gettcie ludzie nie potrfailiby poradzić sobie z wykorzystaniem wolności. Dlaczego miałoby się tak stać? Bo wtedy za każde ich zachowanie, za każdy ich wybór musieliby w pełni odpowiadać. Człowiek żyjąc już poza murami, w obliczu krwawego sporu toczącego się od lat, będzie musiał podejmować decyzje dotyczące już nie jego samego, lecz także innych. Wolny w swych wyborach pozbawiony zakazów i muru, nie znajdzie nic co będzie w stanie jego usprawiedliwiać. Stanie się osamotniony w przekleństwie odpowiedzialnosci za swoją wolność. Czy wybudowany mur jest zatem mniejszym złem w Bagdadzie, gdzie indziej, wszędzie tam gdzie są ludzie? Na to moja odpowiedź: szukać i krzyczeć w dziury murów, odnajdywać nieszczelne i wyciagać ludzi z ciszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz