sobota, 11 sierpnia 2012

Wiersz III Tomek opowiada o samotności

proboszcz mówi że ateista
o sobie lojalny opozycjonista

I
i wspinałem się na barki a wiedziałem że Golgota
z nadzieją (tą dla głupich) : nie zaplątam się
 w pięcioliniowe przekleństwa
dla głupich bo wierzyłem

i obejmowałem wyciskałem
to sto dwadzieścia w biuście
do bólu czekając na za późne z wiarą

II
promienie słońca jak szpilki
dźwięk budzika jak siekierka
rozdzieliła utopie znad sufitu
na sen i tą gorszą resztę
kawa się rozlała- kolejne moje umieranie
tramwaj się spóźnił- paruję razem z asfaltem
z ludźmi made in china zamiast made in heaven
gotujących się jak to przystało na bycie instant
do piętnastej trzydzieści- wytrzymać z ekshibicjonizmem myśli
anty- anty- anty- człowiek
dopóki nie pójdę do nieba
ale nie pójdę bo mam lęk wysokości

III
i to nic że piję znów za ciszę
podobno prośbami wmawiam
w ciebie milczenie
a wieczór ma zapach tytoniu i wżera się w kołdrę
wżera się w zimną poduszkę
po prostu bądź a klęknę
kanibalizmu nie uznaję wybacz
a rozmiar dwadzieścia na piętnaście- obrazek z kolędy
to dla mnie za mało by wierzyć
ale dopóki pościele na balkonie
nie ma wojny z niebem
pokoju z przeszłością- a i ty będziesz i bez ciebie klęknę
podobno nigdy nie jest za późno na powroty

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz