Leming ze wsi Warszawa
Tramwajofobia- mam to, gdy wsiadając do tramwaju, zastanawiam się co tym razem spotka mnie ciekawego i choć często bardzo to zwykła, nudna podróż, przypomina mi się nagle, że nie mam biletu. Strach przed panem motorniczym. Nerwowo szukam portfela i drobnych. Czuję się jakbym miała być za chwilę wychłostana bądź inaczej torturowana. Nie daj Boże dać takiemu kilkanaście groszy wiecej- mordercze spojrzenie zza szybki gwarantowane. Trwamwaj ruszył żwawo, a ja z nim. Ruszył tak mocno, że miałam wrażenie, że blachy nie wytrzymają kolejnego skrętu. Dzięki temu jednak mój zagubiony wzrok zaczął szukać czegoś do trzymania. Rurkę znalazłam, potkniecia uniknęłam a moje szczęście dopełnił biletomat i do tego działający. Kamień spada z serca, bilet trafia do kasownika, a ja spokojna już siedzę (emerytów, weteranów wojennych, niepełnosprawnych i kobiet w ciązy brak).
Siedzę sobie i patrzę, bo obserwowanie współpasazerów tramwajowych ciekawe, ciekawsze na przykład bardziej niż takich pociagowych, bo tramwajowi zmieniają się częściej, wchodzą i wychodzą, wchodzą i wychodzą, a ja wysiadam na przedostatnim przystanku, więc patrzę. Patrzę i bezkarnie myslę stereotypowo, bo to poniedziałkowy poranek, więc taką zabawę sobie wybaczam. Lustrując kolejno podrózujących, znalazłam mojego leminga. Ni to świnka morska ni chomik, małe to i waży niewiela 100 g (tyle co dobra wódka), żyje w dalekiej tundrze. Sławę zyskał dzięki grze z Commodore gdzie miał zielone włosy i trzeba było go uchronić by nie popełnił samobójstwa.Mit bowiem głosi, że lemingi ulegają masowemu pędowi do tego stopnia, że rzucają się hurtem do wody, choćby miały utonąć to z fasonem, jak reszta. Mój tramwajowy leming z tabletem na kolanach i z białymi słuchawkami (z Appla czy z Centrum Chińskiego?!) , zielonych włosów nie ma ( na głowie za to ma czapkę z dzianiny a ‘la Collin Farrel, choć mamy lato! ), ale do mojej zabawy pasuje jak ulał.
Jest młody, pewnie wykształcony, z Torunia? Nie na pewno nie, pewnie jest z Warszawy, a do Toruniu przyjechał odebrać dowód babci żeby uchronić świat przed Kaczafim. Patrzy sobie w swój tablet (czy to jest smartfon, cholera go wie…), przegląda co nowego na fejsie, kto z kolegów i kolegów kolegów ma już nowy samochód, albo tableta (smartfona?!) albo czy Kasia Tuskówna zrobiła sesje zdjęciową swoim gofrom na śniadanie. Fejs jest jeszcze na tyle przydatny, że można poznać, wesołego geja, z wyższych sfer, fajnie mieć takiego w grupie znajomych, jest to znak tolerancji i nowoczesnosci; jak nie ma geja może być lesbijka, Żyd,wegetarianin, w ostatecznosci alergik… Nagle pomyslałam, że to coś co ma mój leming na kolanach może być e-bookiem, czyli tym co ma zmieścić 10tys. książek naraz! Nie wiem kto tyle za życia jednego przeczyta, ale Paulo Cohelo, musi być obowiazkowo. To najwybitniejszy malarz..albo pisarz, albo to i to, wystarczy, że mądry i wszyscy przy nim płaczą- leming nie płacze więc to pewnie jednak smartfon. Mijałmy kolejne przystanki, zastanawiam się, na którym przystanku wysiada ulubiony pasażer. Przystanek. Nie rusza się. Jedziemy dalej…ciekawe gdzie jedziemy, zapewne do korporacji, w slangu branżowym okreslanej jako korpo. Kawa tam jest za darmo, woda też, a jak masz szczęscie, że masz kilka szkoleń w ciągu dnia to paluszki i orzeszki, sprawią, że nie muszisz jesć luchu, jak nie masz szkoleń, to możesz na przykład podjechać na lunch do Ikei na szwedzkie klopsiki. Leming zaczyna chyba się szykować do wyjscia, bo chowa swoje magiczne urządzenie do torby. Poprawia czapkę i wysiada. Został jeszcze jeden przystanek i wysiadam ja. W duchu gratuluję sobie poczuca humoru. ..
Racja, grupowe myślenie, czy też efekt owczego pedu znane są nie od dziś, tyle tylko, że owca od leminga różni się tym, że działanie tego drugiego prowadzi do porażki. Iluzja wszechmocy czy też niezwyciężoności, podzielana przez większość lub wszystkich członków grupy, stwarza optymistyczne przekonania o sukcesie. Sympatyczne zwierzatka stały się nie bez powodu symbolem grupy społecznej, oddają niestety rzeczywistość, w której konstruktywnymi cechami ludzi lemingów są konformizm i bezrefleksyjność. Wiedza oparta na jednej stacji telewizyjnej, czytanie jednej gazety o największym nakładzie, popieranie nowoczesnych polityków, nieznoszenie oszołomionych moherowych staruszek…Takiego Kwiatu narodu strach się bać jak motorniczego że chcesz żyć – mało europejsko i po swojemu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz